ryba (Gość)
| | Ostatnio nz zlocie w Gołdapi zgubiliśmy Daniela, zostawiliśmy go na ranczo. Bidak musiał iść sam na piechotę, aj chciałam mu dać po uszch bo myślałam że samowolnie poszedł do sklepu. Wszystkim nam koparka opadła.Najpierw posłałam go do świniodzików a potem go zostwailiśmy. na pociechę dostał jeżyki które zjadł beze mnie. No ale to nie ja mósiałam sobie radzić... |